już tydzień w nowej pracy. dziwne, jak różnie może być, jak inaczej można pacować. zupełnie inna branża, koniec z moczeniem rąk i w miarę zadowalające warunki finansowe. na pewno lepsze niż w kawiarni. tylko ta cała wiedza, którą muszę opanować. masakra. nie zdawałam sobie sprawy, że zrobienie okularów to taki skomplikowany proces. dobranie oprawki, a nie do każdej można wszystkie szkła dobranie materiału /soczewka szklanna lub plastikowa/, bo też nie każda oprawka może być, potem popatrzec na grubość szkła, bo za grube może w danej oprawce źle wyglądać. i zaproponowanie klientowi szeregu rozwiązań... a na okularników też już patrzę zupełnie inaczej, bo zamiast w oczy patrzę na oprawki ;)

no i zapomniałam wspomnieć kiedys tam, ze rozpoczęłam terapię. taka "lajtowa" terapia dla osób współuzależnionych. jest ciekawie i miło poza drobną "wkurwioniedogodnością" /wkurwiająca niedogodnością/ w postaci obecności pewnej laski, którą śmiem zwać lafiryndą i kłamczuchą. poznałam ją zanim tam trafiłam. po prostu słuchać jej nie umiem, ale nie chcę też rezygnować z terapii. i,jak sie to mówi - muszę być ponad tym i po prostu zająć się sobą.

a z nowości, to mam kotkę. jest maleńka, ma prawie 7 tygodni. łobuźnica wielka. wymyśliłam jej imię. NUTA. to takie połączenie starego hobby z nowym ;)
a, i tak a propos hobby to idę dziś z B. na festiwal nowa muzyka - gra FISZ!!! i inne gwiazdy, których nie znam ;)
Name:


Komentarze:

08.07.2007 :: 11:18 :: 89.200.144.14
destination-unknown
ja niedlugo bede dobierala oprawki. chyba sie powiesze, na mnie zadnych niema.