zmiany, zmiany...


Link 08.07.2007 :: 08:55 Komentuj (1)
już tydzień w nowej pracy. dziwne, jak różnie może być, jak inaczej można pacować. zupełnie inna branża, koniec z moczeniem rąk i w miarę zadowalające warunki finansowe. na pewno lepsze niż w kawiarni. tylko ta cała wiedza, którą muszę opanować. masakra. nie zdawałam sobie sprawy, że zrobienie okularów to taki skomplikowany proces. dobranie oprawki, a nie do każdej można wszystkie szkła dobranie materiału /soczewka szklanna lub plastikowa/, bo też nie każda oprawka może być, potem popatrzec na grubość szkła, bo za grube może w danej oprawce źle wyglądać. i zaproponowanie klientowi szeregu rozwiązań... a na okularników też już patrzę zupełnie inaczej, bo zamiast w oczy patrzę na oprawki ;)

no i zapomniałam wspomnieć kiedys tam, ze rozpoczęłam terapię. taka "lajtowa" terapia dla osób współuzależnionych. jest ciekawie i miło poza drobną "wkurwioniedogodnością" /wkurwiająca niedogodnością/ w postaci obecności pewnej laski, którą śmiem zwać lafiryndą i kłamczuchą. poznałam ją zanim tam trafiłam. po prostu słuchać jej nie umiem, ale nie chcę też rezygnować z terapii. i,jak sie to mówi - muszę być ponad tym i po prostu zająć się sobą.

a z nowości, to mam kotkę. jest maleńka, ma prawie 7 tygodni. łobuźnica wielka. wymyśliłam jej imię. NUTA. to takie połączenie starego hobby z nowym ;)
a, i tak a propos hobby to idę dziś z B. na festiwal nowa muzyka - gra FISZ!!! i inne gwiazdy, których nie znam ;)


szklane ekrany


Link 14.07.2007 :: 11:34 Komentuj (1)

koncert FISZA wspaniały, ale strasznie krótki.
w pracy umowa popdpisana, mam za sobą sprzedane już dwie pary okularów - dwie oprawki + szkła /to wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe/.

poza tym od dwóch dni sama jestem okularnicą ;)

od zeszłego tygodnia jest u nas festiwal filmowy "wakacyjne kadry", takie trochę widmo po "nowych horyzontach". mimo, że wstęp darmowy, Cieszyn świeci pustkami. nie w pełnym tego słowa znaczeniu, ale w porównaniu z "horyzontami" jest marnie. seanse są przez cały dzień, ale ze względu na pracę uczestniczę w nich bardzo sporadycznie.
widziałam "testosteron". szowinistycznie bezbłędny, ale zabawny film, oczywiście ze wspaniałą obsadą. za to rozczarowałam sie niemiłosiernie "świadkiem koronnym". ja nie rozumiem, jak Małaszyński mógł się zgodzić na udział w takim przedsięwzięciu... po prostu przegięli w niektórych miejscach. mam na myśli scenę, kiedy reporter/Małaszyński/ daje lanie Blasze /Więckiewiczowi/, a operatorka - Urszula Grabowska /swoją drogą aktorka w moim mniemaniu lekko tandetnawa - w "przedwiośniu" też nie dała poznać się z dobrej strony/ próbuje go powstrzymać krzycząc "kocham Cię!kooooooocham Cię!". masakra po prostu.

dziś idę na "rezerwat". obsada w porządku, więc nastawiam się pozytywnie.

daj spokojnie umrzeć jej...


Link 21.07.2007 :: 21:10 Komentuj (0)

zostawił mnie. rozszarpał nić napięcia łączącą nas już od dłuższego czasu. popruł pled tkany od prawie pięciu lat. powiedział, że ma dość. powiedział, że nie mogę go zmieniać, że on chce robić coś w życiu, że jest młody. że nie chce życia przeleżeć w łóżku. że nasz związek nie ma sensu. że ciągle się szarpiemy. że go wkurwiam. że tylko ja go tak wkurwiam i wzbudzam w nim taką agresję.
i tak potłukłam się, popękałam, w wielu miejscach się wyszczerbiłam. najgorsza noc mojego życia. sny, z których wyrywała mnie tylko rozpacz. kiedy się przebudzałam pragnęłam, żeby świat nie istniał. i ta burza. niebo solidaryzowało się ze mną w rozpaczy, przekomarzając się coraz mocniejszymi i coraz bliższymi piorunami.
a ja jestem sama. wokół żadnej duszy. jedna w Irlandii... w zasadzie tylko jedna... i piękny dowód przyjaźni kogoś, kto wyznał mi nie tak dawno miłość. przecież gdyby nie on rozpadłabym się na wszystkie strony świata. miło, że ktoś się troszczy. chociaż telefonicznie. mógłby być blisko, ale ja nie chcę. ze strachu nie chcę, bo boję się, że zazdrość będzie uzasadniona.
dziś rano obiecał rozmowę. uspokajał zapewnieniami, że sobie wszystko na spokojnie wyjaśnimy. a tu godzine przed spotkaniem telefon, że nie ma czasu, że sie poumawiał, że przełożyć. przekonłam go słowami, że chyba nie jestem warta tylko tyle, że nie w porządku tak odmawiać takie ważne spotkanie. przyjechał. powiedział, że inaczej nie będzie. że ma dość. że nie będzie już dobrze. że to dla obopólnego dobra. ja zasypałam go panicznymi wyznaniami o rodzinie i wszelkich usługach partnerskich. to zadziwiające jak można sie upokorzyć jak się kocha. jak wiele chce się zrobić, żeby nie stracić drugiej osoby, żeby za wszelką cenę została.
powiedział, że chce odetchnąć.
wyrok - spotkanie za tydzień.
cały pieprzony samotny tydzień...

a w uszach ciągle pulsująca melodia:

Nie, nie możesz teraz odejść
Bierzesz mi ostatnią wodę
Żar pustyni pali mnie
Bezlitosna płowa pustka
Mam spękane suche usta
Pocałunek mój to krew

Nie, nie możesz teraz odejść
Kiedy cała jestem głodem
Twoich oczu, dłoni twych
Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
Nim odbierzesz mi powietrze
Zanim wejdę w wielkie nic

Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę...
Zimnym ogniem czarnych słońc

Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę...
Zimnym ogniem czarnych słońc

Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej



niebezpieczeństwo zażegnane.


Link 28.07.2007 :: 13:27 Komentuj (0)




nie lękam się, nie lękam się...



{ design by Komercyjna dla Layout4you,
zdjęcie z Deviantartu }
{księga}

marrakech
gejowski
destination-unknown


2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień